Legalność marihuany medycznej

Czymże jest marihuana? Kto w ogóle ją spożywa? Po co? Czy ona w ogóle leczy? – pytania nasuwają się same, a szczególnie wtedy, gdy dzień w dzień słyszymy o harmiderze związanym z jej legalizacją, chociażby ze względów medycznych.

Zacznijmy od samego początku. Wyjaśnijmy po prostu czym jest ta zielona roślina, która przez wielu ludzi jest uznawana za dobrodziejstwo tego świata. Ziele konopi* jest tytoniem, a dokładniej suszem, o najniższym stężeniu tetrahydrokannabinolu. W sobie zawiera tylko od 1 % do 15 % THC. Prowadzi to do słabego uzależnienia organizmu ludzkiego. Mamy dwa rodzaje: sativę i indicę. Obie różnią się długością chowu, wielkością, przyswajalnością przez układ fizyczny człowieka oraz następstwami po spożyciu. Jednakże nie będziemy się zagłębiać w specyfikacje odmian.

Z jakiego powodu sięga po nią tyle ludzi?
Przede wszystkim palacze twierdzą, iż po wprowadzeniu jej do organizmu skutki są mniejsze niż po alkoholu. Konsument uspokaja się, posiada zwiększoną koncentrację, a co najważniejsze: nie jest on agresywny. Oczywiście tak jak wszystko, ma też swoje skutki uboczne. Podaje się tu między innymi fakt, iż można nabawić się zaburzeń pamięci, koncentracji, a nawet koordynacji ruchowej. Nie wspominając już o pogorszeniu się układu immunologicznego. Istota ludzka jest narażona na częstsze zakażenia i infekcje.

Zatem jak to się stało, iż jest ona dobra w leczeniu jednostek, skoro skonsumowanie jej wywołuje tyle negatywnych efektów?
Z prostej przyczyny: więcej jest pozytywów. Udowodnione zostało, że można ją stosować przy ADHD. Pomagają w zniwelowaniu uzależnienia od alkoholu. Mało tego, wspomagają one „naprawę” wątroby. Spowalnia ona rozwój Alzheimera, w niejednym przypadku doszło również do zatrzymania choroby. Chorzy na autyzm, po spożyciu marihuany, przeżywają swoje pierwsze emocje. Wspomaga też leczenie padaczki. Ziele konopi zmniejsza lęki schizofreników. Łagodzi ona bóle przy stwardnieniu rozsianym. Zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory. Można tak wymieniać i wymieniać.

Dlaczego była ona do tej pory nielegalna?
Z błahego powodu – pieniądze. Można tłumaczyć sobie to tak: lepiej dać karę grzywny posiadaczowi niż opodatkować sprzedaż marihuany. Jest to bardziej opłacalne. Ile to jest odliczenie podatku VAT od około 30-50 zł za „działkę”, a ile uzyskanie około (przykładowo!) 500 zł kary na poczet budżetu państwa? Logiczne jest to, że opcja druga bardziej podoba się władzy.

Na szczęście, po tylu latach boju z rządem, doczekano się jej częściowej legalizacji. Dlaczego tylko częściowej? Bo zalegalizowano marihuanę medyczną. A wszystko przez to, iż Trybunał Konstytucyjny słusznie zauważył: całkowite zakazanie spożywania marihuany jest niezgodne z artykułem 47 polskiej Konstytucji – prawo do decyzji o swoim życiu ma tylko jednostka, do której ono należy.